Po Polsku

Moja Ameryka- Szkoły

Mieszkając w Stanach już w tej chwili dłużej niż w Polsce jestem wciąż pod wrażeniem tego kraju. Nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej. To będzie cykl postów o tym jak mi się żyło i żyje w USA. To będą moje przemyślenia i moje doświadczenia.

Szkoły

Szkoły, wszystkie wyglądają tak jak jest to pokazane w telewizji. Te szafki na książki, te korytarze, klasy, wszystko tak wyglada jak jest pokazane na filmach

Ostatnio przeglądałam swój stary Year Book (Książka ze zdjęciami klasowymi)  z Middle School (Polski odpowiednik Gimnazjum) który mam cały zapisany swoimi przemyśleniami jak i komentarzami od znajomych. To taki zwyczaj tutaj, że podpisuje sie na pamiątkę te książki, im więcej zapisków/komentarzy znaczy ze byles/as bardziej popularny/a w szkole.

Popularnosc

Tutaj nasuwa się serial Beverly Hills 90210 gdzie ta popularność w szkole jest pokazana dość klarownie. Ten kto ogladal (a kto nie ogladal w latach 90?) ten pamięta że Branda i Brendon (bliźniacy) wprowadzili się do Beverly Hills pod koniec wakacji w sam raz na początek roku szkolnego. Szybko nawiązują kontakt z popularnymi w szkole ludźmi i tworzą więź na lata. To ich grupa narzuca trend w szkole, to u nich na przyjęciach chce się byc, to z nimi choc na chwile chcialoby sie posiedziec w kafeterii podczas lunchu.

Popularność w szkołach amerykańskich objawia się najbardziej tym ile pozalekcyjnych zajęć przyjmujesz.   Im bardziej się udzielasz w szkole tym bardziej jesteś popularny. Tam gdzie ja chodzilam do szkoly, i w większości szkołach w USA najważniejszym sportem szkoły jest futbol amerykański dla chłopców a dla dziewczyn bycie cheerleaderka. A jak chłopak gra w futbol amerykański, baseball i jeszcze lacrosse (to taki quidditch na ziemi :D) i jeszcze pracuje w gazetce szkolnej to zostaje PROM KING 🙂 Oni nad tym pracują przez całe 12 lat, czasem już w zerówce widac kto ma predyspozycje do zostania prom king i prom queen, i nie zawsze ma to znaczenie czy rodzice są dziani czy nie 🙂 Rodzice nie muszą być bogaci, bo w szkołach wszystko jest darmowe dla wszystkich, trzeba tylko chcieć i umieć 🙂 Jeszcze w podstawówce co wszystko jest dla zabawy ale już w gimnazjum są ostre zawody zeby dostac sie do drużyny szkolnej danej dyscypliny sportu lub udzielać się w innych dziedzinach.

Szkoła od rana do wieczora 

Szafki na książki były skarbem na ziemi. Poniewaz szkoła trwala codziennie tyle samo godzin i mialo sie 9 lekcji w dni, to znaczy 8 lekcji, 1 cala lekcja na posiłek w kafeterii musiales miec zawsze wszystkie książki i zeszyty w szkole pod ręką. Niewyobrażalny jest ciężar wszystkich książek i zeszytów razem, nie daloby sie tego nosic caly dzien 😀 Zadko zdarzalo sie ze trzeba bylo wziac wszystko do domu ale jak tak bywało to kręgosłup wysiadał, a szło się tylko niby do autobusu który stał pod sama szkoła.

W niektórych filmach było ukazane wychodzenie na zewnątrz budynku, jednakże tam gdzie ja chodzilam do szkoly wchodziło się do tej szkoły o 7 rano a wyjść można było dopiero o 2 na koniec 9tej lekcji lub ewentualnie jak cię rodzic odebrał. Po ostatniej lekcji szkoła jednak prawie nigdy nie pozostawała pusta poniewaz byly zajecia pozalekcyjne, jak korepetycje, sport czy inne różne zajęcia jak kółka plastyczne, literackie itp. Dla kazdego bylo cos ciekawego. Tak więc czasem wychodzilo sie z domu o 6 rano na autobus, tak, ten żółty autobus szkolny ❤ a wracało się do domu po 5 pm.

Jak się przypadkiem spóźniło na autobus to miało się przechlapane, szczególnie tam gdzie ja mieszkalam. Mialam do szkoły ponad 10 km, google powiada ze szlam bym tam ponad 2h 😀 Raz gdy przegapiłam swój autobus a miałam akurat stanowe testy (wiecej ponizej) to siedziałam na chodniku i ryczałam bo balam sie do mamy zadzwonić. Wtedy podwiozła mnie do szkoły moja sąsiadka! 🙂 O sąsiedniej uprzejmości na pewno będzie inny post 🙂

Nauczyciele pierwsza klasa

Tak wiem, nie każdy mial takie szczęście jak ja ale ja na serio mogę powiedzieć ze jestem tu gdzie jestem dzięki nauczycielom ktorzy uwielbiali swoja prace i byli w tym dobrzi. W Polsce bywało z tym różnie, miałam nauczycieli którzy nauczycielami nie powinni być.

Pamiętam jak dziś gdy w 10 klasie, czyli w drugiej liceum, mialam faze nie chodzenia na zajęcia. Nauczyłam się od kogoś z administracji zupełnym przypadkiem że jak wpadnę do szkoły przed rozpoczęciem 5 lekcji nie beda dzwonic do moich rodzicow ze nie bylam w szkole. A wiec czesto nie było mnie na angielski, historii i matmie. Na tych najważniejszych lekcjach. Matematyczkę szlag trafiał bo przychodziłem zawsze na testy i zawsze dostawałam minimum 85%. Wreszcie pewnego dnia moj nauczyciel od angielskiego zapytal się mnie co ja planuje zrobic ze swoim życiem. Zbystrzałam, chciałam mu powiedzieć że to nie jego zasrany interes, ale nie powiedziałam nic. A on mi powiedział tylko tyle że głupotą byłoby zmarnować mój potencjał tylko dlatego ze akurat mam teraz widzimisię na totalna olewke. Od tamtej pory byłem wzorowym uczniem i nie chodziłam na wagary aż do studiów.

Moim następnym fajnymi nauczycielami byli moi nauczyciele od plastyki jak i fotografii. Zawsze miałam dwie lewe ręce do takich rzeczy a w Polsce miałam taka nauczycielke od plastyki ze się odechciewalo. Ci nauczyciele natomiast inspirowali i otwierali mi wyobraznie, 3 moje pracy byly ukazane na szkolnej wystawie na koniec roku wraz z innymi niesamowitymi dziełami innych uczniów. Na wystawie było wiadome że ja nie zostanę artystka 😀 ale widzialam ze moje prace też podobają się ludziom i był to dla mnie ogromny zaszczyt ze to mnie spotkało.

Duzo by bylo opowiadac poniewaz tych nauczycieli bylo sporo. Nauczyciel od przyrody pamiętał mnie jeszcze lata po szkoly, bylam w szoku ze pamiętał gdy wpadłam na niego w barze gdy byłam już dorosła. Nauczyciel od angielskiego na studiach nie mogl pojac czemu my Polacy uwielbiamy tak przecinki, a ja mu mówiłam że nie rozumiem czemu Amerykanie kończą zdanie mimo że myśl nie jest zakończona. Moja nauczycielka od księgowości w szkole średniej która zarazila mnie pasja do tego przedmiotu tak że mam dyplom w księgowości. Moje nauczycielki od ESL (English as a Second Language) które zawsze inspirowały uczniów ze moga wiecej i ze w tym kraju naprawde mozna robic to co dusza zapragnie.

Studia

Na początku chodziłam na studia do szkoły lokalnej, blisko domu poniewaz byla duzo tansza a skończyłam studia robiąc dyplom magisterski przez internet. Nie mialam wiec styczności z mieszkaniem w akademiku lub imprez na kampusie szkoły. Moj brat z drugiej strony wyjechał do szkoły oddalonej od domu o 715km, do szkoly ktora byla w miasteczku stworzonym jedynie na potrzeby owej szkoly. Kampus jest tak duży ze uczniowie poruszać musieli się samochodem pomiędzy klasami lub kolejka uniwersytecka.

 

Na tym zakończę ten post.

Pozdrowienia

longwood
Moje Liceum 🙂

 

 

 

 

 

 

 

6 thoughts on “Moja Ameryka- Szkoły

  1. Hoooop! I już jestem za Wielka Wodą! Fajnie, że po polsku też piszesz i mam nadzieję nie przestaniesz:) Bardzo ciekawe są opowieści z życia “na obczyźnie” i choć mam kilkoro przyjaciół i rodzinę tamże to relacji nigdy za wiele.
    Czekam więc na ciąg dalszy…

    Liked by 1 person

    1. Czytam po polsku żeby nie zapomnieć i mieć lepszy zasób słów, myśle że pisanie też mi w tym pomoże a w domu też mawiam po polsku. Rodzice dbali żebyśmy z bratem utrzymywali znajomość języka, ja miałam łatwiej po wyjechałam majac 13 lat brat majac 7 wiec nie chodził so szkoły w Polsce. Brat natomiast dużo szybciej załapał angielski.
      Mam pare pomysłów na posty o Ameryce, nie wszystkie takie super, bo kolorowo to tak nie jest 😆
      Jak chciałabyś coś sie dowiedzieć to daj znać moze podsuniesz pomysł.

      Like

  2. Mam bliską przyjaciółkę żyjącą w okolicach NY od trzech dekad co najmniej. Wyjechała w wieku około 25 lat, a więc z doskonale opanowanym językiem polskim:)) Teraz, będąc w Polsce pisze do mnie emaile i sms-y po angielsku… Moje oburzenie odpiera argumentem, że posługuje się smartfonem z ustawionym językiem angielskim i nawet przestrojenie urządzenia na język polski trudno jej pisać po polsku. Jakoś to do mnie nie przemawia i nieustannie jestem na nią zła o to. Jestem zołzą czy mam trochę racji domagając się komunikatów w moim języku i będąc na terytorium PL?
    Opisuj po prostu swoje życie w USA. Jak wygląda “start w dorosłość” na przykład. Jak jest z opieką zdrowotną, zabezpieczeniem opieki na osobami starszymi itp.
    Bardzo dobrze jak pokażesz i blaski i cienie życia w USA. Spodziewam się, że absolutny raj to nie jest:))

    Like

    1. To bedzie jeden z tematów na 100%, jak to Polacy tutaj zapominają języka bardzo szybko i musza tak bardzo stać się amerykańscy. 🙂 Szlag mnie trafia, w smartfon maja opcje klawiatury polskiej z której właśnie korzystam. Nie zawsze mnie dobrze poprawi ale ogólnie jest bardzo dobra opcja bo pisze po polsku do rodziny. 🙂

      Liked by 1 person

  3. No właśnie. Mnie też szlag trafia bo pomimo jakiejśtam /czytaj:słabej:))/ znajomości angielskiego uważam, że do starej polskiej koleżanki należy mówić w ojczystym języku. Kiedyś, przed laty otrzymałam od tej “Amerykanki” standardowe życzenia świąteczne z dopiskiem osobistym o bieżących sprawach oczywiście w języku angielskim. Odpisałam po rosyjsku.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s